Parafia św. Marcina Biskupa w Świdnicy
 
informacje wydarzenia ciekawostki duszpasterze kancelaria galeria
Dzisiaj jest:
 
 informacje

 wydarzenia

 historia

 duszpasterze

 kancelaria

 galeria

 ciekawostki

 ogłoszenia

 organizacje

 kontakt

 linki



Święty Marcinie módl się za nami

Skarby wydobyli z krypty kościoła w Świdnicy.

Niezwykłe odkrycie. Trzy nienaruszone trumny dziecięce z XVI w. odnaleziono w podziemiach świdnickiego kościoła. - To niesamowity rarytas - mówi antropolog Anna Wrzesińska.

Dzisiaj już niemal śladu nie będzie po pracach antropologów w starej XIV-wiecznej świątyni z polnego kamienia w podzielonogórskiej wsi. Znikną kości rozłożone w szerokim prezbiterium przed ołtarzem (by łatwiej było je zmierzyć i opisać). Spakowane już zostały fragmenty odzieży i długi warkocz włosów sprzed kilkuset lat. Z powrotem do krypty powędrowały też trumny: dwie duże cynowe, jedna miedziana i trzy malutkie, pięknie zdobione.

Trumienki to skarb

Przez trzy dni stały między ławkami w nawie głównej, gdzie je czyszczono. - To były dwa dni wytężonej pracy, ale efekty są rewelacyjne. Tak dobrze zachowane, nietknięte trumny rycerskich dzieci z XVI w. to rarytas! - zachwyca się Anna Wrzesińska, antropolog z Muzeum Pierwszych Piastów na Lednicy.

To ona w kombinezonie i masce na twarzy jako pierwsza weszła po wielu latach do krypty, niskiej zawilgoconej piwnicy z malutkim okienkiem. Ze sterty gruzu, zbutwiałego drewna i ziemi wykopała trumny członków rodu von Kittlitz, którzy władali tymi ziemiami w XVI -XVII w.

Najbardziej znanym i zasłużonym dla Świdnicy był Baltazar, rycerz, dworzanin króla Czech i Węgier Władysława, piastował także stanowisko marszałka szlachty zielonogórskiej. To on uzyskał dla Świdnicy w 1514 r. prawa miejskie. Zmarł w wieku 99 lat. Jego epitafium znajduje się w kościelnej nawie. Wszystko wskazywało na to, że pochowany jako rycerz w srebrnej zbroi leży w krypcie. Niestety, nie było po nim ani śladu. A w znalezionych trumnach spoczywa prawdopodobnie Abraham, brat Baltazara i jego żona Urszula. Skrzynie zniszczyli złodzieje - były rozerwane i splądrowane. - Mężczyźnie zabrano całą szatę, zostawiając skrawki czapki na głowie. Kobieta była ubrana w szarą, brzydką szatę podobną do zakonnej, więc zostawili ją w spokoju. Trzecia trumna była pusta - opowiada Wrzesińska.

Na szczęście, żaden z szabrowników nie dobrał się do trumienek dziecięcych. Zniknęły wprawdzie złote krzyżyki z wiek trumienek, ale nikt ich nie otwierał. Zachowały się piękne malowane zdobienia, herby rodowe, złocenia i napisy. - To cytaty z Pisma św., tradycyjne dla dziecięcych trumien z tamtego okresu - mówi dr Adam Górski, historyk z Uniwersytetu Zielonogórskiego, znawca epitafiów.

Jedna z nich należy do Henryka, który zmarł nie mając nawet roku. Dwie pozostały kryją pewnie szczątki jego rodzeństwa. Trumienki na razie nie będą otwierane, bo nie są nawet wpisane w rejestr zabytków. - Być może w przyszłym roku dostaniemy zgodę na ich otwarcie. Sama jestem ciekawa, co zobaczymy w środku - mówi antropolog.

Oprócz trumien szlacheckich w krypcie znaleziono jeszcze kości około 40 osób, głównie kobiet i dzieci. - Pochowano je tam później. Być może byli to kolejni fundatorzy kościoła - zastanawia się Wrzesińska. Ich kości zostaną ułożone w nowej skrzyni i powędrują ponownie do krypty.

Warto badać historię

O tym, że pod starym kościołem w podzielonogórskiej Świdnicy jest krypta, krążyły legendy od dawna. - Obchodząc kościół dookoła, od strony zakrystii, która kiedyś była kaplicą pogrzebową, widać było tajemnicze okienko. Nikt się nim jednak za bardzo nie przejmował, tym bardziej że nigdzie nie było widać wejścia do piwnic. Ale doszedłem do wniosku, że warto zbadać historię kościoła - opowiada ks. Andrzej Pomietło, proboszcz parafii pw. św. Marcina.

Na pomoc wezwał Barbarę Bielinis-Kopeć, lubuskiego konserwatora zabytków. Zaglądając przez okienko utwierdzili się w przekonaniu, że coś tam jest. Przed wejściem do zakrystii zerwano więc posadzkę i zaczęto kopać. Po krótkim czasie ukazały się schody do krypty. Wtedy do roboty wzięła się antropolog. - To początek naszych badań, które prowadzimy dzięki pieniądzom konserwatora zabytków. Będziemy dalej penetrować podziemie, by odpowiedzieć na pytanie dręczące tutejszych mieszkańców - czy było podziemne przejście z kościoła do pałacu, który wybudowali również Kietliczowie - mówi proboszcz. Tymczasem szczątki ludzi zostaną ponownie złożone do oczyszczonej już krypty, wejście będzie na razie zasłonięte deskami, a w przyszłości zostanie zabezpieczone klapą. - Nie będę tam wpuszczał wycieczek, bo wejście jest bardzo strome, ale już myślę, żeby podświetlić wnętrze tak, by można było je oglądać przez okno - planuje proboszcz Pomietło.

Warto wiedzieć

Na początku XVI w. Balthasar Kittlitz, marszałek zielonogórskiej szlachty, wystarał się dla Świdnicy o prawa miejskie, które potwierdził król Czech i Węgier Władysław Jagiellończyk. Po pięciu latach te prawa jednak straciła, głównie ze względu na niezadowolenie zielonogórskich mieszczan, ale i położenie Świdnicy daleko od szlaków handlowych. W 1702 r. ostatni z Kittlitzów na Świdnicy, Hans Christoph III, sprzedaje należącą do rodu część wsi wraz z folwarkiem i dworem Ottonowi Abrahamowi von Diebitsch z Podlegórza pod Sulechowem. Ostatnią znaną osobą z rodziny von Kittlitz jest Eleonora Charlotta von Stentzsch, urodzona jako baronowa von Kittlitz, pani na Przytoku i Świdnicy.

źródło Gazeta Wyborcza Zielona Góra